Co nie co o orzechach do prania.
Nasze pierwsze zetknięcie się z
orzechami do prania nie było zbyt
optymistycznie.
Oglądnęliśmy jakieś skorupki podobne trochę do
przesuszonego kasztana a może do łupin z orzechów laskowych.
Zapach
też nie kojarzył się z dotychczasowymi środkami które
używaliśmy. Nasi przyjaciele próbowali nas przekonać . Im
bardziej próbowali tym bardziej nabieraliśmy dystansu .
Zaczęliśmy szukać informacji w internecie. Niewiele znaležliśmy
. Do tego zdania podzielone. Jedynym wyjściem było przetestowanie
na sobie. Na początku ostrożnie. Przede wszystkim pranie ciemnych
kolorów i do tego takiej odzieży która jeśli się coś
z nią stanie to nie będzie szkoda. Efekt był zadziwiająco dobry.
Nie dość że się wszystko ładnie wyprało to do tego jeszcze
pranie nie miało żadnego zapachu. Poszliśmy w próbach
dalej. Białe pranie, następnie dodanie olejów zapachowych.
Testy wyszły pozytywnie więc sprawdziliśmy orzechy w zmywarce.
Sposób w jaki stosować orzechy przeczytać można na stronie o
produktach.
Powoli przekonywaliśmy się do produktu który jest naturalny. Z
tą naturą to też trochę człowiek jest na bakier. Niby wie, że trzeba
dbać, ale wygoda zwycięża. Zapalonymi ekologami nie jesteśmy, ale miło pomysleć, że choćby w minimalny sposób jesteśmy w stanie zmniejszyć zanieczyszczanie naszej planety. Niby górnolotnie ale satysfakcja jest.
Ciekawym doświadczeniem była walka z mszycami. Zadomowiły się na krzakach róży i nie było mocnych żeby je stamtąd usunąć. Po nieudanych próbach z różnymi preparatami, stwierdziliśmy , że co nam zależy . tak i tak zżerają nasze róże. bez Wielkich nadziei zastosowaliśmy orzechy. Efekt był zaskakujący. Myślę że o efektach używania orzechów do prania przeczytacie na naszym forum.



